GESCHICHTE DES ORTES

Glamila Feriendorf

DIE GESCHICHTE VON DEJGUNY

LAGE DES GLAMILA FERIENDORFS

DIE BESONDERHEIT DES ORTES

Dejguny und Sterławki haben einen Vorteil gegenüber bekannteren Teilen Masurens: Hier ist es noch ruhig. Das ist nicht die Umgebung von Mikołajki und auch nicht das Zentrum von Giżycko mit vielen Segelbooten und Lokalen alle paar Meter. Für viele Gäste von Glamila wird gerade diese Stille zur größten Entdeckung ihres Aufenthalts in Masuren...

MASUREN, DAS NOCH NICHT AUF POSTKARTEN GELANDET IST
Verborgene Schätze rund um Glamila
Aussichtspunkt in Sterławki Małe

Einer der besten Ausblicke im Umkreis von mehreren Kilometern um Glamila. Der etwa 180 m hohe Hügel bietet gleichzeitig ein Panorama auf die Seen Dejguny und Tajty.

Die alte Eisenbahn, die den See teilte

Ein Detail, das man beim Spaziergang am Ufer leicht übersieht. Im Jahr 1868 wurde beim Bau der Ostpreußischen Eisenbahn ein Bahndamm durch den See geführt. Dadurch teilte sich das frühere einheitliche Gewässer in zwei Teile: Dejguny und den kleineren Dejgunek.

Radroute rund um den See

Die Umgebung von Glamila eignet sich gut für Gravel- und MTB-Räder. Eine beliebte Runde führt über Sterławki, Kronowo, Bogacko und Grzybowo, mit viel Schotter, Waldwegen und Wasserblicken, fast ohne Autoverkehr.

Angeln an einem wilden See

Dejguny ist ein Maränensee, in dem praktisch jede in Masuren vorkommende Fischart lebt: Hecht, Maräne, Felchen, Aal und Barsch.

Himmel ohne Lichtverschmutzung

Die Umgebung von Dejguny hat eine der geringeren Lichtverschmutzungen der Region. Abends ist die Milchstraße hier deutlich zu sehen, viel besser als in den meisten polnischen Städten.

Die geheimnisvolle Insel in der Mitte des Sees

Eine kleine, mit alten Bäumen bewachsene Insel in der Mitte von Dejguny soll der Legende nach Sitz eines altpreußischen Priesters der Galinder gewesen sein, zu dem man wegen Weissagungen fuhr. In den Gewässern rund um die Insel wurden Gefäße und römische Münzen gefunden, die fast zweitausend Jahre alt sind.

REICHE GESCHICHTE

glamila, STERŁAWKI ŚREDNIE

Bevor hier jemand das erste Zelt aufstellte, bevor jemand diesen Ort Glamila nannte, gab es hier etwas viel Älteres: einen zurückweichenden Eisschild, Wasser, das die zurückgelassenen Formen füllte, und Menschen, die kurz danach kamen.

Glamila liegt in Sterławki Średnie, nur wenige Kilometer von Orten entfernt, die Archäologen seit Jahrzehnten erforschen. Dies ist keine geschichtslose Region, in der einfach ein Glampingplatz entstanden ist. Es ist ein Ort, an dem Geschichte buchstäblich unter der Oberfläche liegt: in der Erde, im Wasser und manchmal auf dem Grund des Sees.

Die Galinder – Menschen vom Ende der Welt

Całe dorzecze Wielkich Jezior Mazurskich zamieszkiwał niegdyś lud Galindów. Nazwa wywodzi się od słowa oznaczającego „kraj położony na końcu świata” albo „ludzi z pogranicza” – i trudno o trafniejszy opis tej okolicy, nawet dziś. Za granicą Galindii kończył się pruski kraj, a zaczynała puszcza.

Galindowie karczowali i wypalali lasy pod niewielkie poletka, uprawiali pszenicę, proso i jęczmień, hodowali świnie, kozy i konie. Ale to jeziora – te same, nad którymi dziś stoi Glamila – dawały im to, co najważniejsze: ryby w takiej obfitości, że stanowiły podstawę codziennego pożywienia. Zajmowali się bartnictwem, wyprawiali skóry, polowali na dziką zwierzynę.

Bernstein, Silber und Kaiser vom Mittelmeer

Przez ziemie Galindów prowadził szlak bursztynowy – jeden z najważniejszych korytarzy handlowych starożytnej Europy. Stąd bursztyn, zboże, futra i skóry wędrowały aż do granic Cesarstwa Rzymskiego. Ślady tych kontaktów archeolodzy odnajdują do dziś: srebrne i złocone ozdoby, zapinki zdobione motywem krzyża, sprzączki z głową orła – przedmioty, które przypłynęły tu z zupełnie innego świata.

Jeden z takich śladów leżał przez wieki dosłownie w wodzie. W 1971 roku rybacy z Grzybowa wyłowili z jeziora Dejguny skarb rzymskich monet z okresu dynastii Antoninów – sprzed niemal dwóch tysięcy lat! To jest dokładnie ta sama woda, którą dziś widać z tarasu Caffe Glamila.

Die Insel, der Priester und Weissagungen aus vergangenen Jahrhunderten

Najciekawsza lokalna opowieść dotyczy niewielkiej wyspy na środku jeziora Dejguny, porośniętej starymi drzewami. Według miejscowej legendy była ona siedzibą staropruskiego kapłana Galindów – miejscem, do którego przypływano po wróżby i rady w ważnych sprawach.

To, co odróżnia tę historię od zwykłej legendy, to fakt, że ma ona archeologiczne oparcie. Na dnie jeziora w okolicach wyspy znajdowano naczynia i monety rzymskie z czasów cesarzy Antoninów i Nerona – dokładnie tam, gdzie legenda umiejscawia miejsce kultu. Nikt nie potrafi dziś powiedzieć, gdzie kończy się opowieść, a zaczyna fakt. I chyba dobrze – niektóre miejsca powinny zachować trochę tajemnicy…

Wrony, Sterławki und Bogaczewo – ein Land voller Spuren

Kilka kilometrów od Glamili, w Wronach, znajdowało się niegdyś grodzisko obronne związane z osadnictwem pruskim i wczesnośredniowiecznym. W Sterławkach Wielkich i Małych archeolodzy odnaleźli kurhany oraz ślady osadnictwa z epoki brązu – dowody na to, że ludzie mieszkali tu już ponad 3000 lat temu.

Nieco dalej, w Bogaczewie, leży miejsce, które dało nazwę całej kulturze archeologicznej – kulturze bogaczewskiej, rozwijającej się na przestrzeni pierwszych pięciu wieków naszej ery. To jedna z najważniejszych kultur archeologicznych północno-wschodniej Polski, a znajdowane tu ozdoby, broń i przedmioty importowane z Cesarstwa Rzymskiego świadczą o tym, jak intensywnie ta ziemia uczestniczyła w handlu dalekosiężnym już dwa tysiące lat temu.

Der Schatten des Krieges über dem Wasser

Historia tego miejsca nie kończy się w starożytności. Na półwyspie Lisi Ogon, nieopodal Dejgun, zachowały się bunkry, które według historyków mogły pełnić funkcję centrum łączności obsługującego pobliski Wilczy Szaniec w latach 1941–1944. W tamtym czasie cała okolica była strefą wojskową, a lokalne opowieści wspominają nawet o sprzęcie zatopionym w wodach jeziora podczas wycofywania się wojsk.

To samo niebo, to samo jezioro

Ten sam krajobraz, który przyciągał ludzi tysiące lat temu, dziś zaprasza gości na poranną kawę na tarasie, popołudnie na SUP-ie i wieczór przy ognisku. Zmieniło się niewiele: zamiast szlaku bursztynowego jest droga wojewódzka, zamiast grodziska – namiot z widokiem na jezioro. Cisza, którą tu słychać, ma naprawdę długą historię..